Słoik życiowych priorytetów

Kategoria: Rozwój osobowy Opublikowano: piątek, 24 luty 2012 Renata Kuroczycka

Życiowe priorytety to sprawy, które uważamy w swoim życiu za najważniejsze. Każdy człowiek sam określa, co jest dla niego ważne i na co powinien zwrócić szczegóną uwagę. Istnieją jednak takie strefy, które od setek lat wciąż z tą samą siłą wpływają na jakość naszego życia. Ich odzdziaływanie jest niezmienne i tak ogromne, że można je określić jako "jądro" czy "sedno" ludzkiej egzystencji.

 

Nasze życie można obrazowo porównać do dużego słoika. To, co do niego wrzucimy, wypełni nasz los. Załóżmy, że słoik wypełniamy różnej wielkości kamieniami, w tym wypadku największe kamienie będą symbolizować "jądro", czyli sprawy najważniejsze, a mniejsze kamyki rzeczy podrzędnego znaczenia.

Psychologia, filozofia i religia zgadzają się w jednym: główną strefą życia człowieka jest on sam i jego rodzina. To fundament, na którym buduje się całą resztę. Czyli do słoika priorytetów życiowych trzeba włożyć dwa wielkie kamienie: jeden to my sami, drugi to nasi najbliżsi.

Stałe inwestowanie we własny rozwój oraz dobre relacje z rodziną wypełniają już 2/3 słoika. Pozostaje 1/3 wolnego miejsca. I tę wolną przestrzeń przeznacza się na mniejsze kamyki: pracę zawodową, obowiązki domowe, przyjemności (hobby, przyjaciele, podróże) itp. Są to idealne proporcje, które najlepiej gwarantują pewien życiowy porządek oraz harmonię, dają uczucie, że "wszystko jest na swoim miejscu".

 

Dobór wielkości kamienia do wagi danej sprawy jest tutaj kluczowy. Jeżeli kamienie zostaną zamienione i 2/3 słoika zajmą inne priorytety - wtedy proporcje ulegają zachwianiu, pryska uczucie porządku i zadomowienia w swoim życiu. Zaczyna brakować harmonii, człowiek czuje dyskomfort psychiczny, ma wrażenie, że "coś tu nie gra". Konsekwencje złego wyboru najważniejszych priorytetów mogą wyglądać tak:

         - 1/3 słoika zajmuje kamień "ja", 1/3 słoika - kamień "moja praca" lub "moje przyjemności", 1/3 słoika - cała reszta, a więc rodzina, obowiązki domowe itd. Wyraźnie widać, że w tym przypadku "ja" postawione jest na pierwszym miejscu. Liczy się tylko moje zdanie i moje potrzeby. Takie ustawienie priorytetów niemal na pewno gwarantuje samotne życie. Zaniedbywana i lekceważona rodzina w końcu się odwraca, koledzy/koleżanki zawsze są tymczasowi i kiedyś odchodzą, a "ja" zostaje sam... Nawet jeśli osiągamy kolejne sukcesy, nie mamy z kim się nimi cieszyć - znajomi na pewno nam ich zazdroszczą, a rodziny nic już to nie obchodzi. Okazuje się, że koło nas nikogo nie ma. Żyjemy sami dla siebie. Nikomu na nas nie zależy. Nikt za nami nie tęskni. Jesteśmy jak bezpański pies. Puste jest życie egocentryka...

        - 1/3 słoika - "moja rodzina", 1/3 - "moja praca i obowiązki domowe", 1/3 - reszta, a więc "ja i moje przyjemności". W tym wariancie sytuacja jest odwrotna - za mało "ja". Następuje wyrzeczenie się siebie na rzecz wygody i rozwoju innych. Taki wybór priorytetów owocuje zgorzknieniem, niezadowoleniem, pretensjami do wszystkich naokoło i żalem do losu. Kto lekceważy własne potrzeby, ten nigdy nie będzie mieć satysfakcji ze swojego życia. Dorobi się jedynie poczucia niższości oraz świadomości krzywdy, że nikt nie rozumie jego poświęcenia. Być może nawet własna rodzina zacznie postrzegać nas nie jako Osobę, ale jak "biuro usługi", któremu można zlecić ugotowanie posiłku, upranie odzieży, posporzątanie mieszkania, przypilnowanie dzieci, poratowanie pieniędzmi itp. Pełne zdegradowanie do roli usługowej. Smutne jest życie "ofiary"...

 

Jak widać tylko traktowanie siebie oraz rodziny jako równorzędne i najważniejsze sprawy w swoim życiu daje szansę harmonijnego "wypełnienia słoika". Trzeba realizować swoje cele, dbać o siebie oraz swój rozwój, aby mieć poczucie własnej wartości i godności, ale należy też równą uwagę poświęcać swoim najbliższym - w trudnych sytuacjach i na życiowych zakrętach tylko oni stanowią prawdziwą podporę, a w dni pogodne są najlepszymi towarzyszami, z którymi można dzielić każdą radość. 

 

Jak określić swoje priorytety?

Jeśli mamy trudność z wyborem swoich priorytetów, wystarczy wykonać proste ćwiczenie. Należy zarezerwować sobie nieco spokojnego czasu, zostać samemu i zadbać, aby nic nam nie przeszkadzało. A potem trzeba jak najbardziej realistycznie wyobrazić sobie, że pozostał nam tylko jeden dzień życia. Minie doba i już nas nie będzie na świecie. Umrzemy. Jak chcielibyśmy przeżyć ten ostatni dzień? Co chcielibyśmy zrobić? Z kim się spotkać? Co komu powiedzieć? Czego będziemy żałować? Odpowiedzi na te pytania pozwolą nam świadomie spojrzeć na swoje życie i wyodrębnić to, co dla nas naprawdę ważne. 

Ciekawostka: na różnych warsztatch psychologicznych to ćwiczenie wykonało już bardzo wielu ludzi i  NIKT NIGDY nie chciał tego ostatniego dnia spędzić w pracy ani na zakupach w galerii... Za to wiele osób nagle "przypomniało" sobie, że ma rodzinę...