Nasze życie zależy od nas

Kategoria: Rozwój osobowy Opublikowano: piątek, 05 kwiecień 2013 Renata Kuroczycka

Każdy z nas chciałby mieć satysfakcję z życia, jednak większość ludzi nie potrafi wykorzystać swojego potencjału. Tymczasem mamy ogromne możliwości, choć bardzo rzadko zdajemy sobie z tego sprawę. Zupełnie nie widzimy, ile zależy od naszych własnych decyzji. Mamy wrażenie, że to los zwykle decyduje za nas. Bardzo się w tym względzie mylimy.

 

Już dawno odkryto, że decydujący wpływ na nasze życie mają łącznie trzy aspekty:

1. predyspozycje własne (geny, indywidulane cechy organizmu, kondycja zdrowotna)

2. środowisko, w którym żyjemy

3. sposób, w jaki żyjemy.

 

Na pierwszy aspekt nie mamy wpływu. Rodzimy się z konkretnym zasobem genów i indywidualną kondycją organizmu, posiadamy też określone skłonności do pewnych chorób. Z tym bagażem przychodzimy na świat i musimy nauczyć się odpowiednio go traktować. Wobec tej jednej części życia nasz zakres działania jest mocno ogranioczony, ale i tutaj możemy polepszyć swoje szanse dzięki odpowiedniej wiedzy oraz profilaktyce zdrowotnej.

Natomiast w pełni potrafimy kontrolować pozostałe dwa aspekty. To bardzo dużo. Aż 2/3 naszych działań życiowych jesteśmy w stanie w pełnym zakresie kreować sami! Dodając do tego pewien stopień panowania także nad pierwszym aspektem, okazuje sie, że pod swoją kontrolą mamy jakieś 80% naszego życia. Lecz czy jesteśmy tego świadomi?

 

Środowisko, w którym żyjemy jest od nas niezależne tylko w dzieciństwie. Im jesteśmy starsi, tym bardziej potrafimy wpływać na to, co nas otacza. Jako dorośli ludzie możemy niemal dowolnie przekształcać otoczenie.

- Nie podoba nam się nasza praca? - Jeśli będziemy upraci i zdecydowani, w końcu znajdziemy inną.

- Dusimy się w naszym związku? - Jeżeli przemyślimy sposób postępowania, z pewnością w dużym stopniu uda nam się go zreorganizować (lub zupełnie zmienić partnera).

- Chcemy wyjechać z kraju? - Gdy stopniowo i rzeczowo, wraz z rodziną przygotujemy się do takiej decyzji, droga wolna!

Kiedy naprawdę się czegoś chce, każda przeszkoda staje się do pokonania. Jedynym hamulcem zmian może być nasze zdrowie. Ale jeśli czujemy się dobrze lub jesteśmy w stanie kontrolować swoje dolegliwości, wówczas tak naprawdę nic nas nie powstrzymuje. Poza jednym - brakiem odwagi. I tutaj dochodzimy do sedna sprawy. Moglibyśmy spełnić w życiu większość swoich marzeń, gdybyśmy byli odważniejsi. Nie ma co zrzucać winy na bliskich, szefa, politykę, nadwagę, odstające uszy itd. To my sami jesteśmy dla siebie największą kulą u nogi. Jakże często przed podjęciem ostatecznej decyzji nasza odwaga gwałtownie się kurczy, zaś ryzyko urasta do rozmiarów Giewontu. Staje się tak wielkie, że zaczyna przesłaniać nam marzenia i z podkulonym ogonem wracamy na stare miejsce. Owszem, są sytuacje "uwikłania", gdy zmiana środowiska z jakichś powodów nie wchodzi w grę (choć tak naprawdę zawsze można coś zmienić, trzeba tylko pomyśleć, jak się do tego zabrać). W przypadku jednak konieczności tkwienia w "starym układzie", warto skupić się na trzecim aspekcie.

 

Jeżeli gdzieś w głębi duszy czujemy, że nie stać na na podjęcie poważnych decyzji i wielkich zmian, wtedy trzeba położyć nacisk na sposób, w jaki żyjemy. O ile otoczenie i środowisko może nam się wydawać trudne do zmiany, o tyle uatrakcyjnienie własnego sposobu życia zależy całkowicie od nas.

- Palimy papierosy? - Jak się zaweźmiemy, to rzucimy.

- Mamy za mało ruchu? - Możemy zacząć chodzić na spacery (najtańszy sport!), zapisać się na kurs tańca, siłownię albo basen.

- Jesteśmy niezadowoleni ze swojego wyglądu? - czasami zmiana fryzury (makijażu), stylu ubierania się czy zainwestowanie w dentystę i dermatologa działają cuda.

- Bałagan wokół nas utrudnia nam funkcjonowanie? - Jeszcze dzisiaj zabieramy się za porządki.

- Nasze życie wydaje nam się nudne i jałowe? - Biblioteki są pełne wspaniałych książek, w telewizji trafiają się całkiem sensowne programy, radio ma wiele ciekawych audycji, wyjazd zwykłym atobusem poza naszą miejscowość (żeby pozwiedzać okolice) jest tani i potrafi dać wiele radości, poza tym kina, teatry, kawiarnie i kluby stoją przed nami otworem, z kolei rozwiązywanie krzyżówek, gry logiczne (np. go) czy uczenie się języka obcego trenuje mózg. Naprawdę istnieje cała masa sposobów na przegonienie nudy i wypełnienie pustki. Problem w tym, że najczęściej nic nam się nie chce. Tu właśnie jest pies pogrzebany! Wolimy siedzieć i użalać się nad swoim losem, zamiast działać. A przecież stare przysłowie pszczół powiada: "nic się nie zmienia od bezczynnego siedzenia".

- No a jeśli mamy niewiele pieniędzy? - w Internecie można znaleźć sporo pomysłów na dorobienie, np. pisanie tekstów, dzierganie rzeczy na drutach i szydełku, szycie na zamówienie, sprzedaż domowych wyrobów (konfitur, leczo w słoiczkach itp.), oferowanie ręcznych haftów czy innych przedmiotów wykonanych samodzielnie, opieka nad dziećmi lub osobą niepełnosprawną albo starszą, korepetycje z przedmiotu na którym się znamy, oraz wiele innych. 

 

Co wynika z powyższych informacji? Prosty fakt - podstawowym elementem satysfakcji z życia jest nasze osobiste nastawienie do niego. Jeżeli przyjmujemy rolę ofiary i nieudacznika, zawsze będziemy tylko narzekać i zazdrościć innym (bo mają większy dom, droższy samochód, leszego partnera, fajniejszą pracę itd. - lista żalów może być długa). Natomiast, gdy nauczymy się patrzeć na nasz los obiektywnie, bez nadmiernych oczekiwań - zwykle okazuje się, że wcale nie jest tak źle. Chcielibyśmy żyć w luksusie? A co to jest luksus? Dla sporej części ludzi w krajach Trzeciego Świata luksus to jeden posiłek dziennie i szklanka wody. Dla wielu Azjatów luksusem jest możliwość krótkiego wypoczynku po wielogodzinnej, katorżniczej pracy. Osoby niepełnosprawne marzą o luksusie choćby "przeciętnego" zdrowia... I co, mamy gorzej od tych wszystkich ludzi?

 

Usiądźmy na chwilę i pomyślmy, co można ulepszyć w naszym życiu już teraz, zaraz. Jeśli lubimy śpiewać czy tańczyć - można rozejrzeć się za amatorskimi zespołami w naszej okolicy lub samemu zebrać kilku ochotników i założyć własny. Sprawia nam frajdę dzierganie na szydełu albo drutach? - pasmanterie są pełne włóczek, a w ciucholandach można kupić stare sweterki za parę złotych, wyprać je, spruć i zrobić coś nowego. Relaksują nas wycieczki? - na pewno tam gdzie mieszkamy jest wiele miejsc, których w ogóle nie znamy (i pewnie nie orientujemy się nawet w dziejach naszej miejscowości). Interesują nas historie ludzkie? - możemy zacząć kopać w starych dokumentach, rozmawiać z krewnymi i spróbować odtworzyć drzewo genealogiczne naszej rodziny. Mamy talent do rysunków? - podstawowe materiały malarskie są niedrogie, a tematów do szkicowania / rysowania / malowania nie brakuje. Chętnie zajmujemy się zwierzętami? - każde schronisko będzie wdzięczne za dobrowolną pracę przy czworonogach. I tak dalej, i tak dalej. Nasze życie można zmienić na lepsze nawet jedną decyzją - trzeba tylko ją podjąć. Jeśli znajdziemy dla siebie hobby, które będzie nas cieszyć, żaden dzień już nigdy nie będzie nudny i jałowy. Przy tym hobby wcale nie musi być "pożyteczne", może być całkiem zwariowane, ale  ma nam sprawiać frajdę. To jego główne zadanie. 

 

Nie zwlekajmy z decyzją, nie czekajmy na znak z nieba. My sami najlepiej wiemy, jaki "pomysł na życie" najbardziej nam odpowiada. No dalej, wstajemy z kanapy, robimy sobie herbatę lub kawę, bierzemy kartkę oraz długopis i... spisujemy marzenia. Wszystkie. Jeżeli dobrze się zastanowimy, na pewno któreś z nich można zacząć realizować już od dzisiaj. Wystraczy tylko trochę chęci i odwaga do podjęcia decyzji.

 Przypomnijmy sobie jeszcze raz:

- jedynie na 20% naszego życia nie mamy wpływu lub jest on mocno ograniczony. Odnosi się to głównie do przypadków losowych oraz do zdrowia (nad którym w dużej mierze można jednak pracować!),

za to 80% naszego dobrego urządzenia się w życiu zależy tylko od nas. To naprawdę olbrzymie możliwości!