Gdyby folklor wymyślił wiewiórkołaka

Wyobraźmy sobie noc w chacie naszych przodków. Wiatr hula po dachu, w piecu trzaska ogień, dom skrzypi, i wtedy w sadzie ktoś zauważa ruch – dziwne, rude stworzenie przemyka między drzewami. Rano okazuje się, że część orzechów zniknęła, a dzieci szeptem opowiadają sobie o czymś, co „nie jest ani w pełni wiewiórką, ani w pełni człowiekiem”. Tak właśnie dawniej rodziły się mity: nie w biurach ani przy stolikach literatów, lecz przy ognisku oraz w ludzkiej wyobraźni. Bo ludzie dawniej nie tworzyli dziwnych istot dla rozrywki – po prostu obserwowali świat, a potem nadawali mu własną interpretację.

1. Nadinterpretacja świata

Nasi przodkowie bardzo uważnie obserwowali przyrodę. Znikające w zieleni zwierzęta, nagłe odgłosy, niespodziewane zdarzenia – wszystko mogło wywołać pytanie: „Co to było?”.

  • Szuranie w liściach? To na pewno duch leśny lub demon.
  • Znikający zapasy? Upiór, rusałka albo „wiewiórkołak”.
  • Plony zniszczone przez nieznaną siłę? Gniew topielca lub leszego.

W XIX-wiecznych relacjach etnograficznych z Podkarpacia notowano opowieści o demonach porywających plony w czasie nieurodzaju – dziś nazwalibyśmy to próbą wyjaśnienia klęski żywiołowej. W ten właśnie sposób rodziły się mity: z lęku, ciekawości i potrzeby wytłumaczenia tego, czego nie dało się pojąć inaczej. Humorystycznie mówiąc – jeśli tajemniczo zginęły zapasy orzechów, a nikt nie przyłapał złodzieja, najprościej było winić rudego dziwoląga z puszystym ogonem.

2. Moralna funkcja potworów

Postacie mitologiczne często pełniły rolę nauczycieli lub ostrzegaczy. Baba Jaga nie była groźna tylko po to, by przestraszyć dzieci, które wyszły na samodzielną wyprawę – przypominała, że las ma swoje prawa i łatwo można się w nim zgubić. Wilkołak ostrzegał przed dzikością ludzkich instynktów. Topielec – że niebezpieczeństwo czyha tam, gdzie do wody wchodzi się nieostrożnie. Wiewiórkołak mógłby zatem symbolizować… no właśnie, co? Chciwość, nadmierne gromadzenie, psoty, a może spryt i bystrość? Każda cecha zwierzęcia dawała folklorowi moralny „przekaz”: jeśli zachowasz się nieodpowiednio, przydarzy ci się przygoda z nadprzyrodzoną istotą.

3. Zwierzę jako nośnik cech

Zwierzęta w baśniach i legendach często antropomorfizuje się, przypisując im konkretne cechy charakteru. W folklorze pełnią rolę symboli, np.:

  • Wilk: dzikość, zagrożenie, granica między cywilizacją a naturą.
  • Kruk: śmierć, tajemnica, wiedza.
  • Sowa: noc, mądrość, czasem strach.
  • Wąż: wiedza, przebiegłość, ale i zdrada.

Wierzenia ludowe często przypisują zwierzętom magiczne zdolności, a także traktują je jako uosobienie duchów lub dusz zmarłych. Np. w kulturze polskiej kury i gęsi funkcjonowały jako symbole wierności lub zwiastuny zmian (gęsi kojarzono z odchodzącym latem i śmiercią). Najogólniej: zwierzęta w folklorze to bogaty system znaków, służący ludziom do opisywania świata, przekazywania nauk moralnych (bajki) oraz próby zrozumienia sił natury i losu.

4. Wiewiórkołak w akcji

Choć wiewiórkołak brzmi współcześnie i trochę zabawnie, mechanizmy jego „wymyślenia” są typowe dla wszystkich postaci folkloru. Wyobraźmy go sobie:

  • puszysty rudy ogon, ostre ząbki, zwinne łapki i bystre oczy,
  • jest skoczny, zwinny, nieuchwytny, nawet przebiegły,
  • czasem robi mniej lub bardziej złośliwe psikusy,
  • zabiera coś, co ludzie uważają za swoje.

Dla folkloru to postać idealna – trochę straszna, trochę śmieszna, w pełni symboliczna. Wiewiórka, zwinna i ruchliwa, żyjąca między ziemią a koroną drzew, to doskonały „materiał” do stworzenia istoty nadprzyrodzonej. Popatrzmy: rudy „dziwoląg” z puszystym ogonem, skaczący po drzewach w poszukiwaniu zapasów. Ma cechy zwierzęce (szybkość, czujność, zdolność znikania) oraz cechy ludzkie (ciekawość, kapryśność, chciwość, lubi też sprytne psoty). I już mamy wiewiórkołaka: stworka, który gromadzi zapasy, skacze w koronach drzew i pojawia się tam, gdzie najmniej się go spodziewają. Mogłoby się wydawać, że to jedynie zabawny wymysł, ale w folklorze każdy detal postaci ma znaczenie: pokazuje, jak ludzie dawno temu rozumieli świat i własne zachowania; przypomina, że natura ma swoje prawa, że nie wszystko da się kontrolować i że życie wymaga sprytu, uwagi, a czasem… dystansu do własnej chciwości.

5. Jak rodzą się mity

Na przykładzie wiewiórkołaka widać, że każdy mit powstaje z podobnych elementów:

  1. obserwacja świata – zauważamy dziwne dźwięki, ruchy, zachowania zwierząt,
  2. nadinterpretacja i fantazja – „A może to duch? A może zwierzę z cechami człowieka?”,
  3. moralny lub symboliczny przekaz – demon, wilkołak, rusałka itd. uczą czegoś o świecie i ludziach,
  4. opowieść – przy ognisku, w chacie, z ust do ust – aż w końcu ktoś przysięga, że widział go na własne oczy. W ten sposób mit wchodzi w szerszy obieg, a czasem nawet w daną kulturę.

Tak właśnie powstają opowieści o dziwnych istotach, które czasem przekazywane są przez wieki, choć dla współczesnych brzmią jak zwykłe bajki. Tymczasem to zakodowany obraz dawnego rozumienia świata. W ich fantastycznych kształtach zapisane są realne doświadczenia: lęk przed nieznanym, zachwyt nad przyrodą, próba oswojenia śmierci, głodu czy choroby. Mit nie jest więc naiwnością dawnych ludzi, lecz językiem, którym tłumaczyli sobie rzeczywistość, zanim pojawiły się podręczniki, laboratoria i naukowe definicje.

Każda legenda czy mit mówią więcej o człowieku niż o przyrodzie

Historia wiewiórkołaka, choć wymyślona dzisiaj, wcale nie różni się mechanizmem od starych opowieści o rusałkach, wilkołakach czy babach jagach. Ludzie zawsze przetwarzali obserwacje natury przez filtr wyobraźni, lęku, humoru i moralności. A jeśli pozwolimy naszej wyobraźni działać dzisiaj… kto wie, jakie nowe postacie „z pogranicza” zamieszkają nasze lasy i ogrody. Może z czasem wiewiórkołak stanie się legendą równie popularną, jak wilkołak w dawnych opowieściach 🙂